Dzięki orkanowi „Barbara” widać było w całej okazałości mechanizm pracy energetyki wiatrowej, która generuje energię nie wtedy, kiedy jest potrzebna, a wtedy kiedy zawieje. A kiedy zawieje? A któż to wie? W ten sposób dochodzimy do sedna sprawy. Po co komu elektrownie wiatrowe, jeśli pracują kiedy chcą i utrudniają funkcjonowanie całego systemu energetycznego narażając odbiorców na zbędne koszty zarządzania nadmiarową energią? Po co komu takie OZE, które generują koszty dla systemu energetycznego, a zyski jedynie dla właścicieli farm wiatrowych, a których nawet nie ma jak odłączyć od sieci w sytuacji zagrożenia stabilności całego systemu? Prawda jest taka, że im więcej niestabilnych, nieprzewidywalnych i niesterowanych elektrowni wiatrowych w systemie energetycznym, tym bardziej jest on narażony na awarie, wyłączenia a nawet blackout.
czytaj więcej: