Czytając Konkluzje Rady do Spraw Zagranicznych widać od razu, że mamy do czynienia z czymś daleko wykraczającym poza zwykłą polityczną decyzję. Całość brzmi bardziej jak wyznanie wiary w „zieloną rewolucję”, niż jak dokument urzędowy mający znaczenie prawnomiędzynarodowe. Stąd też zapewne trudność w zrozumieniu rzeczywistego znaczenia tego dokumentu pisanego językiem teologicznym. Nie widać bowiem od razu odniesienia do konkretnych działań, które mogłyby zagrażać polskiej gospodarce oraz jej pozycji. Tymczasem Konkluzje Rady dekretują jako oficjalne wyznanie panujące w całej Unii Europejskiej „zielony komunizm”, którego dogmaty wiary właśnie przyjęto w dniu 6 marca br., choć oczywiście samo słowo „komunizm” nie padło.

Punktem wyjścia dla zielonej ideologii jest przesąd wyrażony wprost w zdaniu: Energetyka i klimat są ściśle ze sobą związane: ponad dwie trzecie emisji gazów cieplarnianych pochodzi z sektora energetycznego. Jednym słowem „energetyka jest zła”, bo emituje gazy cieplarniane, w tym znienawidzony dwutlenek węgla.
czytaj więcej: