Uchwalenie ustawy odległościowej było wielkim sukcesem strony społecznej. Społeczności lokalne udowodniły, że dzięki swojej determinacji można wygrać z potężnymi branżowymi stowarzyszeniami i samymi inwestorami. Zaangażowanie mieszkańców wsi, potencjalnych sąsiadów niechcianych inwestycji, którzy stali na przegranej pozycji w starciu z machiną inwestorską, przełożyło się na konkretne decyzje związane z wyborami do parlamentu na jesieni 2015 r.

Druga strona wiatrakowego konfliktu zatrudniała profesjonalnych marketingowców, lobbystów, uznane kancelarie prawne, szeroko reklamowała się w mediach. Wydawało się, że dzięki ogromnym funduszom przeznaczonym na szeroką kampanię inwestycyjną można zupełnie zlekceważyć głosy protestujących mieszkańców. Co najmniej 8 lat zaniedbań, jeśli chodzi o przepisy prawne dla elektrowni wiatrowych, zrobiło swoje.
 
Czytaj dalej: